Rys. 1. Logo VCT 2025 – wykorzystywana grafika na prawie fair use


Hejo, teraz tematyka troszeczkę, dla Riotu, dla organizatorów turnieju, dla organizacji, ale też dla graczy. Może zaboleć wiele osób jak będę opisywać tą tematykę. I mam nadzieję, że każdy kiedyś będzie mógł patrzeć na ten tekst za 5 lat, jeżeli wejdzie przez przypadek jakoś, i śmiać się z tego co tutaj jest napisane tylko z jednego powodu – że te durne czasy minęły.

LEOFARYJSKA PODDYMKA

Jak widzicie poniżej, w piątek Leo Faria puścił nitkę z osiągnięciami VALORANT w tematyce esportu na rok 2024. Akurat dla nich skończył się oficjalnie okres na esport w tym roku, a teraz na 100% mają już tylko robotę na rok następny. I fajnie, że mimo krytyki nadal jest w stanie wysyłać rzeczy, które dają jakiś wgląd na coś, a nie zamykać się w skorupie i usuwać, bądź ignorować to konto. Bo psycha jest też potrzebna, co zaczyna brakować w esporcie ostatnio. Szczególnie ludziom aspirującym do działania w najwyższym poziomie oraz typowych miłośników niższego poziomu. A to dlatego, że zaczynali rzucać argumentami przeciwnymi do tematu, który jest podobno największą zakałą tego esportowego systemu, czyli “Tieru 2”. Zdanie, które można nazwać wielką leofaryjską poddymką to: “Dostarczyliśmy 40 drużyn do Challengers poprzez Premier”. Podkręciło atmosferę do ekstremum. Zresztą nie jeden raz w tym offsezonie, natomiast to pierwszy raz, gdy stało się bezpośrednio z tweeta Global Heada esportu VALORANTowego. Ale o co w ogóle chodzi?

OBECNE PROBLEMY CHALLENGERS

Challengers od początku historii VCT miało służyć do wyłonienia najlepszych drużyn, żeby grali międzynarodowo. W sezonie 2021 i 2022 było to po prostu najwyższy poziom rozgrywkowy, ale od sezonu 2023 ze względu na stworzenie lig międzynarodowych, ta nazwa została poddana recyklingu do użycia w Tier 2. Poddana recyklingowi jest też chyba ogólny zamysł Challengers w trakcje tego offsezonie, ale wygląda na to, że chyba gracze czują się jak śmieci wywożone do spalarni, niż przekształceni w plastikową kurtkę albo następną “szczęśliwą” butelkę do napojów. 😉

Główne problemy tego całego zamieszania są:
1. Miejsca w najwyższym tierze,
2. Kalendarz całego cyklu,
3. Stabilność lig regionalnych,
4. Kontakt między Riotem, a graczami i organizacjami.

MIEJSCA W NAJWYŻSZYM TIERZE

Argument miejsc w najwyższych ligach jest najstarszym argumentem, który przegrzewał styki niejednego już na starcie tego systemu. Historia tego całego zamieszania powinna być wydana w papierową książkę, stojąc na TOP w dziale bestsellerowej, jednak temat samego przydzielenia może być przełożony na następny rok, szczególnie po Championsach, gdyż końcówka 2026 będzie terminem ostatecznym w wypełnienia kontraktów między Riotem a 40 organizacjami co mają miejsce w VCT. Skupmy się bardziej na wielkim argumentem romantyków esportowych, którzy uważają za miejsca gwarantowane latami za herezję totalną. Dziesięć organizacji na region zawsze będzie wywoływać ogromny brak satysfakcji, czy ze względu na ilość, czy to ze względu na dużą szansę na pominięcie organizacji.

Każdy bał się na początku, że nie będzie jakiejkolwiek możliwości rotowania organizacjami oraz dostania się organizacjom, które nie zostały przyjęte. Wtedy wyjaśniono, że będą dwa miejsca z corocznych turniejów – Ascension. Wtedy każdy kwestionował, czy aby na pewno tyle miejsc jest wystarczające. Jakby, stosunek 10 do 2 jest czymś co osobiście nie lubię. Jest to coś, co powinno być do dyskusji przed 2026 rokiem, bo ten system ma potencjał, ale musi według mnie mieć dokładnie 6 organizacji. 16-drużynowe ligi, gdzie najlepsza dwójka utrzymuje się, zachowując zasadę o miejscu za awans do Championsów dla jakiejkolwiek drużyny z “Ascensionowego” miejsca, która by wtedy promowała trzecią drużynę ze miejsc z Ascension byłoby czymś co może wypalić. Automatycznie też może zwiększyć ilość gier, jeżeli zignoruje się jedną zasadę w następnym punkcie. To chciałbym zobaczyć kiedy będą robić rewizję i to jest coś, co może zmienić wiele rzeczy.

Jedyny problem jest obciążenie drużyny, żeby dysponowała placówką i firmą w Niemczech w przypadku VCT EMEA, ale to też powinno być zrewizjonowane do tego, żeby te organizacje mogli mieć większą swobodę, na przykład wybierając wybrzeża Berlina (w Branderburgii), albo korzystać z sąsiednich miast, gdzie łatwo dostać się przez węzeł komunikacyjny, a na to Berlin nie narzeka. Jedynym problemem, który mi się zdaje, jest kontrola Riotu co do spraw wewnątrzorganizacyjnych, chce po prostu korzystać z praw unijnych i niemieckich, żeby mieć jak największą kontrolę nad organizacjami, jak to jest możliwe.

Jedna rzecz jest taka, że jakoś oni wymagają tylko w lidze EMEA. Prawdopodobnie to są naleciałości z umów z organizacjami w europejskiej lidze w League of Legends – LEC, żeby sporządzić skrótowo umowy. Koniec końców, to umowy między organizacjami, a oddziałami Riotu/Tencentu (czyli nie z samym Riot Games z Los Angeles, oczywiście poza ligą Ameryk). A nawet mam teorię spiskową, że najwyższej postawione osoby w organizacjach z LEC wiedziały już w 2018 roku, że będzie gra FPSowa i jak będą inwestować, to będą mieć łatwiej później przez wspomniany wymóg. To już raczej jest to na granicy przypuszczenia i postradania moich zmysłów przy tym, ale będę tutaj pisać takie rzeczy, bo chcę publikować bardziej moje myśli w tematach, gdzie sygnalizuję pośrednio lub bezpośrednio, że są to moje opinie.

KALENDARZ CYKLU

Kalendarz VCT to argument też stary, ale nie aż tak stary jak poprzedni. Każdy, kto spojrzał na termin turniejów Tier 1 i Tier 2 od razu zauważył gigantyczną dziurę, która była usprawiedliwiana po raz pierwszy przez zmianę systemu. Jednak to się wydarzyło się drugi raz, bo nie jest czymś przyjemnym, szczególnie dla graczy. To jest jedyna rzecz, która powinna być wypominana Riotowi cały czas. W tym roku, 64% drużyn zakończyła sezon w lipcu. W poprzednim, około 60% drużyn zakończyło sezon w czerwcu. Mówimy w kontekście, że następne mecze są w styczniu następnego roku!

W sezonie 2025, przesunięta jest granica do sierpnia dla lig międzynarodowych. Nadal około dwa miesięcy za dużo. Szczególnie, że dla poziomu niżej, nadal to jest lipiec. 😀 Próbują mówić, że będą mecze w czwartej ćwiartce roku, ale w sezonie 2024, to była mitologia w regionie EMEA. Jeżeli w tym roku będzie tak, że ten trzeci/czwarty* – dłuższy split będzie pływał nawet tylko na miejsca w lidze, to będzie dużo większa poprawa niż wcześniej.

* – Czwarty będzie tylko w ligach regionalnych ulokowanych w EMEA.

Przebudowa lig w EMEA też zrobiła swoje. Pamiętam cały czas, jakie było narzekanie u prawie każdego TO (Tournament Organizer) na spotkaniu między organizatorami turnieju, a ludźmi z berlińskiego Riotu. Jedyne osoby, które były pozytywnie zainteresowane, nie będą prowadzić ostatecznie lig, albo mają interes w przekształceniu tego w większy sposób niż dostosowanie transmisyjne. Masz 6 tygodni, żeby zakończyć Split w lidze, ale za to musisz zrobić ich aż trzy aż do końca lipca. Jest to po prostu większe promowanie najlepszych drużyn w regionach, gdzie duży ból dupy mają gracze z niższych sfer, i tego akurat nie rozumiem.

Rozumiem, że turnieje po lipcu musisz czekać na następną szansę w listopadzie lub styczniu, ale nie tego, że to nie jest zmiana na lepsze. Ja gdy już miałem być szykowany na bycie głównym współprowadzącym ligę Europy Wschodniej, wymyślałem format, który by wyłonił w 6 tygodni i wykorzystaniem wolnego czasu na turniej promocyjny. Bardzo podobnie podzielona na warstwy, co jest teraz z NORTH//EAST. Szkoda, że ta rzeczywistość została odebrana przez niewypłacalność firmy. No cóż, takie życie!

Kolejna rzecz z kalendarzem, która się zdarza, to przedwczesna zmiana graczy po miesiącu lub dwóch trenowania i grania turniejów offsezonowych. To jest bardzo często oznaka drużyn, które ma mało dojrzałych graczy, choć czasem jest to wina wyrzuconego. Jednak na przykładzie Cloud9, które zrobiło dwa razy przedwczesną według mnie zmianę, częściej schylam się do pierwszej opcji. Nie wiem tylko, czy to jest wina “kapitana” drużyny, czy menadżera zespołowego. Zauważam, że ludzie w esporcie nadal nie są dojrzali do ponoszenia konsekwencji wyborów, natomiast długość oczekiwania i presja zrobienia sobie słabego przez niemożność dopracowania stylu w małej liczbie gier nie pomoże…

Także ułożenie tego kalendarza nie daje perspektyw dla organizatorów turniejów zewnętrznych, takie jak ESL FACEIT Group, Starladder, BLAST czy PGL. Jest to konsekwencja rzeczy zrobionych w roku 2019, gdzie takie firmy zostały zlane moczem w innej grze Riotu Games – League of Legends. Gdzie nagle turnieje nie mogły być w czasie lig międzynarodowych i zostały zakazane niektóre nazewnictwa do używania w turniejach, praktycznie prowadząc do podporządkowania sobie tych turniejów. To co mamy w VALORANT, jest konsekwencją tej polityki niestety.

STABILNOŚĆ LIG REGIONALNYCH

Wspomniałem o tym, że miałem epizod organizowania turniejowego oraz stabilności mojej starej firmy. Jest to coś, co nie jest obce innym regionom. Niestety, duża ilość TO jest niestabilna przez bardzo dużą liczbę czynników, szczególnie podatnych na duże ryzyka od decyzyjnych. W moim przypadku, tutaj niestety wydarzyło się to ryzyko. Ryzyko oddania komuś, kto nie byłby w stanie być dobrze przebadany i mocne poleganie na budżecie przychodzących od nowego inwestora. Region jest częściowo uratowany, bo będzie gdzie grać, ale nadal to nie jest rozwiązanie najlepsze do rozwoju krajów będących w nim.

Nie wiem dlaczego Europa Wschodnia jest uparcie pchana w kierunek jednej ligi, zamiast robić 4-5 regionów tak jak w League of Legends jest. To jest coś, co nie jestem w stanie zrozumieć, gdyż wiem że wtedy zainteresowanie tam by wzrosło długofalowo, jakby ligi polskie, czeskie, bałkańskie i greckie by istniały jako oddzielne byty. Cały czas twierdzę, że w Eaście tylko ja rozumiem emocjonalnie i rozumowo koncept Europy Wschodniej jako zjednoczonej. I to jest bolączka podwójna dla mnie, że to nie wypalało, nie wypali i nie będzie wypalać, mimo walenia w coraz twardszy mur i coraz większą siłą.

Jednak nie ogarniczając tylko do naszego regionu, to można spojrzeć na ligę włoską i portugalską, która została zostawiona przez poprzednio organizatorów turnieju. Riot musiało rozwiązać tą sprawę ponownym złączeniem lig do hiszpańskiej, gdyż w eksperymentalnym sezonie lig regionalnych w 2022 Hiszpania miała Włochy i Portugalię jako kraje w swoim regionie, ale wtedy zaprosili 9 organizacji z Hiszpanii, a jedno miejsce kwalifikacyjne dali dla wszystkich krajów. Od tego czasu, mam bardzo słabą opinią, i jeszcze gorsze zaufanie do firmy prowadzącej hiszpańską ligę – LVP.

Kolejna rzecz, to ponowne pojawienie się regionu Azji Południowo-Wschodniej, gdy było aż 6 lig wręcz ograniczonych do jednego kraju. Nadal główną przyczyną były finanse tych lig, ale zainteresowanie było większe niż w ligach poprzednio wymienionych. Jest to według mnie największa porażka Riotu w tym zakresie, mimo że bliżej jest mi europejskich przykładów.

KONTAKT MIĘDZY RIOTEM, A GRACZAMI I ORGANIZACJAMI.

To jest coś, co można wspomnieć przy przypadku nam najbliższym, czyli regionu NORTH//EAST. Przez wielką ciszę Polskiej Ligi Esportowej na temat następnego sezonu Challengers i VRC w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, wycofało się parę organizacji. Ta cisza mogła by zostać zażegnana, gdyby był kontakt między przedstawicielami Riotu, a graczami i organizacjami. To jest szczególny cios w patrzeniu na potencjał współpracy z nimi, jeżeli dojdzie do awansu w lidze międzynarodowej. To jest wręcz poniżenie tych drużyn. Głucho było aż do połowy listopada, kiedy niektóre osoby miały informacje, że coś się wydarzyło. To były organizacje, które by były jeszcze minimalnie rok, w grze, z dużą możliwością dawanie jakości do VCT EMEA, gdy w innych regionach EMEA część organizacje by się wycofały. To jest druga rzecz, która jest w 100% winą Riotu w mojej ocenie. Chciałbym dowiedzieć się, kiedy w ogóle zaczęli ten proces przerzucania, oraz kiedy prawnie wyrzucili PLE z prowadzenia ligi.

Bardzo bym chciał, żeby Riot na rok 2025 miał otwartą komunikację między graczami i między organizacjami. To bardzo poprawi podstawowe zaufanie tych graczy i organizacji wobec całego systemu i wobec samej twórców VALORANTa. Następnym problemem też jest brak możliwości założenia formalnego związku zawodowego w EMEA i Pacyfiku ze względu na prawa w kraju granego oraz ilość osób, które by mogły chociaż prezentować drużyny i gracze w najwyższym poziomie rozgrywkowym. Powinno się stworzyć na wzór IESC, ale żeby nie bał się organizatorów turnieju czy danej organizacji jak niestety tak jest w przypadku tego tworu przy esporcie w Counter Strike. Niestety żyjemy w takiej sytuacji, że nie da rady przy tych warunkach zrobić tego i chyba lepiej zostać w obecnym systemie.

PODSUMOWANIE

Dużo narzekania tutaj było, ale ten temat powinien brzmieć, że będzie to narzekanie do najwyższego poziomu. Bo w obecnym stanie nie da się nie narzekać na to. Jest to tak słabo złożone, aby tylko Riot miał coś do pokazania w marketingu gry. Zawsze to niestety było traktowane w ten sposób. Nadal można powiedzieć, że to jedna z nielicznych firm, która tak długo i mocno inwestowała, że parę osób miało spełnione marzenia w granie za kasę, zwany też jako “sen esportowy”. Czasy się jednak zmieniają, a Riot nadal traktuje esport jako coś, co trzeba ciąć z budżetu i nie wspierać w potrzebie wielu graczy i organizacji. Mamy widoczną też wojnę o wpływy w esporcie między Chinami a Arabią Saudyjską. Jednak polityka Riotu nie współgra za bardzo w realia tego konfliktu, często plując w Arabię i nie dając niż w zamian reszcie.

Szkoda, że musimy kończyć na tym, że jest wszystko źle. Jednak to jest niestety domena gier tego twórcy – trzeba czekać na dobre długo, a wiele rzeczy złych się zadzieje. Dużo rzeczy też jest argumentowanie jednym – budżetem. Jednak według mnie żeby to mogłoby być czymkolwiek, to Riot musi pomóc. Jak nawet odda to kiedyś na zasadzie otwartych turniejów + ostateczny turniej na koniec roku, to będzie jeszcze gorsze niż to co teraz. Już dostatecznie zmarnowano moment tej gry, żeby to naprawić w 5 lub 10 lat tym sposobem. Najważniejsze, że to nie naprawi regionalnego zainteresowania grą w esporcie.

Wracając do mnie – kolejny materiał, który przygotuję, wyjdzie dopiero w sobotę, i raczej tak będzie przez cały grudzień, że będą to soboty. Wypuszczę kalendarz z tematami na miesiąc w ciągu następnego tygodnia. Potem na początek miesiąca, lub koniec poprzedniego miesiąca wypuszczę takie kalendarze. Pierwsza połowa stycznia będzie wielkim przygotowaniem przed startem lig międzynarodowych, ligi NORTH//EAST i większe skupienie na grze tych drużyn, oraz bardziej rozpisane opinie na temat tych drużyn. Druga połowa będzie wielkim podsumowaniem pierwszego etapu VCT IL, dorzucając jakieś fajne tematy do odskoczenia z teraźniejszości.

Dzięki za dziś i do zobaczenia w sobotę tutaj. 😀